niedziela, 18 lutego

Kilka trików na talię osy

Kilka trików na talię osy

Odchudzić się wcale nie jest tak trudno, jak mogłoby się to wydawać. Wystarczy przecież katować się wyczerpującą dietą i zafundować ciału katorżniczy wysiłek fizyczny. Nic bardziej mylnego. Chwilowe zgubienie paru kilogramów w stosunkowo krótkim czasie nie jest wcale spełnieniem marzeń, ale koszmarem zwisającej skóry i powracającego ze zdwojoną siłą efektu jojo! By tego uniknąć i zachować idealną figurę na długo, trzeba stosować się do kilku sprawdzonych wskazówek na płaski brzuch i smukła talię, o czym nieco szerzej napiszemy poniżej.

Nie unikaj śniadania

Ten posiłek jest zdecydowanie najważniejszy w ciągu całej doby. Lepiej już nie zjeść za dużej porcji obiadu czy odmówić sobie kolacji aniżeli głodzić się tuż po wstaniu z łóżka o poranku. Przecież zaraz po przebudzeniu się nasz organizm potrzebuje sporej porcji energii do tego, aby mógł się należycie rozruszać i uaktywnić do prawidłowej pracy. Nie odkładajmy też jedzenia pierwszego posiłku na parę godzin po wstaniu z łóżka. To tylko pogarsza metabolizm i rozregulowuje go. Najlepiej, aby sięgnąć po solidne produkty żywieniowe od razu i jak najwcześniej. Tym samym unikniemy przytłaczającego uczucia głodu za dwie czy trzy godziny. Przed zjedzeniem czegokolwiek zawsze wypijmy szklankę niegazowanej wody mineralnej. Między posiłkami pijmy natomiast herbaty, soki oraz ponownie wodę. Generalnie czysta źródlana woda powinna stanowić nasz główny napój, po który sięgać należy nie tylko wtedy, kiedy zaschnie nam w ustach, ale co kilkanaście minut. H2O to podstawa zdrowego odchudzania. Wtedy zmniejsza się uczucie głodu i nie musimy podjadać między poszczególnymi posiłkami, czując się syci na dłużej i mając wypełniony żołądek.

Zwróć uwagę, co zjadasz

Masła czy margaryny nie trzeba odrzucać z jadłospisu, bo przecież kanapki smakują z tym dodatkiem o wiele lepiej. Można sobie na nie pozwolić, ale warto w specyficzny sposób „oszukać” zarówno umysł, jak i żołądek poprzez smarowanie bardzo cieniutko. Wyciągnijmy masło na chwilę, aby odtajało przed przygotowywaniem kromek, wtedy nie zużyjemy aż tak dużej warstwy, bo będzie miękkie a nie twarde. Okazuje się, że w taki sposób udaje się ograniczyć spożywanie masła na śniadanie nawet o 5 g dziennie! W przeliczeniu na kalorie to jakieś 50 kalorii przy jednorazowym posiłku. Ważna jest także kolejność spożywania poszczególnych produktów. Najpierw zjadajmy warzywa – brokuły, rzodkiewki, pomidory, one wypełniają nasz żołądek, więc automatycznie zjemy mniej. Później powinniśmy wybierać bardziej tuczące składniki – makaron czy mięso. Przyda się także rzucie gumy, co też pozwala zredukować uczucie głodu. Najlepiej wybierać te bez dodatku w postaci cukrów. Zmniejszają apetyt. Skutecznym trikiem jest także spożycie kilku łyżek otrębów owsianych przed posiłkiem. Dobrym „zapychaczem” okazuje się także tuńczyk, jajko na twardo czy jogurt naturalny. Zmniejszymy wtedy porcję na główny posiłek.

Śniadanie zjedz sam, obiadem się podziel, a kolację oddaj

Prastare powiedzenie stanowiące złoty środek na talię osy. Najbardziej obfite posiłki powinniśmy przyswajać jak najwcześniej, aby szybko spalać kalorie. Im później w ciągu doby, tym gorzej z naszym metabolizmem, stąd nie ma, co zwlekać ze śniadaniem i ociągać się z jego spożyciem do południa, kiedy to powinniśmy już sięgać po obiad. Najgorzej jest chyba w weekendy, gdy mamy więcej wolnego czasu i prawdopodobnie częściej kusimy się na podjadanie nawet między posiłkami. Dobrze jest się w soboty i niedziele ograniczać do trzech podstawowych posiłków – śniadanie, obiad i kolacja. Jeżeli pośpimy dłużej wybierzmy inny wariant – śniadanie i późna obiadokolacja. Między nimi możemy podjeść trochę surowych warzyw. Każde danie przyda się także podzielić przed zjedzeniem na dwie części. Wtedy będziemy prędzej nastawieni na jedzenie tylko jednej połówki, a nie pożeranie całej porcji, jaka mieści się na talerzu. Warto też odczekać dziesięć minut i sprawdzić czy jesteśmy nadal głodni. Być może już się nasycimy, więc nie ma sensu sięganie po zapychającą drugą połówkę.